Początek treści

wróć...Transkrypcja - To było tu....

00:00:00,447  --> 00:00:14,827
To było tu, gdzie uderza piłka.

00:00:16,377 --> 00:00:27,257
U zbiegu ulic Brackiej i Przemysłowej w mieście Łodzi, pośrodku Polski, w grudniu roku 1942 stanęła wielka brama.

00:00:28,337 --> 00:00:32,937
Cień był tam wtedy dłuższy niż domy i drzewa, czarny i zimny.

00:00:33,757 --> 00:00:38,017
Pochłonął nas polskie dzieci na dwa lata strasznej nocy.

00:00:40,660 --> 00:00:45,520
Witaj nowa dziewczynko, jaka jesteś ładna, niezniszczona obozem.

00:00:46,120 --> 00:00:54,360
Bądź zawsze w grupie i nie próbuj uciekać. Masz na imię Zuzia? Nie, nie masz imienia. Tu wszyscy mamy numery.

00:00:55,320 --> 00:01:04,880
Zdjęcie bez uśmiechu, z przodu i z boku. Odciski paluszków, grabież przedmiotów. Procedura jak w Auschwitz.

00:01:06,125 --> 00:01:13,005
Pożegnani z piłką, szary drelich na grzbiecie i drewniane trepy, głowa ścięta na glace.

00:01:14,285 --> 00:01:26,545
Świat w szczelnym zamknięciu, świat kilku brudnych przedmiotów, świat harowania, bezsenności i strachu. Dwadzieścia pięć miesięcy wojny.

00:01:28,685 --> 00:01:35,665
Walec wyrównuje nam błoto pod nogi, ciężkie jak sto światów, że chłopcy aż tracą przytomność.

00:01:37,175 --> 00:01:43,075
Naprawiamy buty, żołnierskie oficerki, takie wysokie i wiele przeszły.

00:01:44,215 --> 00:01:48,515
Warzywa i owoce w lagerowych ogrodach. Nam jeść nie wolno.

00:01:49,175 --> 00:01:53,455
My tu pielimy i głodujemy. Iglarnia.

00:01:54,415 --> 00:01:57,335
Igły długie, grube, oporne, fabryczne.

00:01:58,015 --> 00:02:04,315
Krzywe, a muszą być proste. Obieramy i kroimy. Jedzenie dla Niemców.

00:02:05,069 --> 00:02:07,989
Dla nas obieżany i piasek na dnie kotła.

00:02:10,629 --> 00:02:17,089
Płoną nasze biografie, zwijają się w popiełnie bytu, archiwametryk i twarzy.

00:02:18,009 --> 00:02:22,029
Potem nikt nam nie uwierzy, nie uwierzy w nasz obóz.

00:02:24,543 --> 00:02:30,263
Koniec wojny. 19 stycznia. Śnieżno-biało i cicho.

00:02:31,303 --> 00:02:38,983
Sztylety mrozu uderzają w twarze, a my tylko wolność czujemy, jako dreszcze nieznany i pytanie, co dalej.

00:02:41,723 --> 00:02:44,743
Wrócimy oto do ruin pustych domów.

00:02:45,423 --> 00:02:55,299
Sieroty, dorosłe dzieci, ograbione, chore, zziębnięte, niczyje. Odmienione.