wróć...Transkrypcja - podcast 3_G.Morek
[00:00:00] Muzeum
Niezaniedbane. Rozmowy o dzieciństwie czasu wojny. Podcast Muzeum Dzieci Polskich Ofiar Totalitaryzmu w Łodzi. Pod koniec listopada 1942 roku wyszedł z Berlina, ze stolicy III Rzeszy Niemieckiej, przygotowany przez Główny Urząd Bezpieczeństwa Rzeszy, okulnik opatrzony nagłówkiem. Instrukcja przyjęcia zaniedbanych dzieci i młodzieży narodowości polskiej do obozu w Litzmannstadt. Niezaniedbane. Taki tytuł nosi podcast Muzeum Dzieci Polskich Ofiar Totalitaryzmu.
Nasze rozmowy o dzieciach czasu wojny pokazują jak czytać i jak widzieć dziecko zaniedbane przez wojnę. Nie przez mamę i tatę, a przez nieludzkie czyny i decyzje wynikające ze zbrojnych konfliktów. Litzmannstadt to narzucona przez Niemców nazwa miasta Łódź. Miasta wielkiego i ważnego w samym środku mapy Polski. Na północy Łodzi jest dzielnica o nazwie Bałuty. Na południu owych Bałut w kwietniu 1940 roku Niemcy utworzyli i domknęli getto dla ludności żydowskiej. Jesienią roku 1942 z owego getta wyłączyli około sześciu hektarów, kazali otoczyć ten teren trzymetrowym płotem i stworzyli z infrastruktury zastanej i z drewnianych baraków obóz dla polskich dzieci.
Miejsce odizolowane od świata, miejsce straszne i trudne do opowiedzenia. Najmłodsze więzione tam polskie dzieci miały 2 lata, najstarsze miały lat 16. Najwięcej dzieci pochodziło z Wielkopolski, ze Śląska, z samej Łodzi i jej okolic, ale także z Małopolski, Mazowsza i po roku funkcjonowania stan dzienny liczył ponad 1000 małoletnich więźniów. W historii i literaturze miejsce to utrwaliło się jako Obóz na Przemysłowej, ponieważ brama główna obozu stała na rogu ulic Brackiej i Przemysłowej właśnie, a na komendanturę Niemcy wybrali budynek pod numerem 34. Mamy dziś w muzeum gościa wyjątkowego. Jest z nami pani Grażyna Morek-Romanowska, która podczas wojny była, rzec można, sąsiadką dzieci z obozu na Przemysłowej. Mieszkała w domu przy Przemysłowej nr 13.
Witam Panią serdecznie, Pani Grażyno. Dziękuję za przyjęcie zaproszenia. No i właśnie, ulica Przemysłowa, prawdę mówiąc trochę Pani zazdroszczę, jeżeli to jest w ogóle dobre słowo, tego, że w poniekąd bezpiecznym miejscu będąc, mogła Pani patrzeć z tak bliska na tę historię. Przemysłowa, jakie to było miejsce w tamtym czasie, w latach czterdziestych?
[00:03:16] Grażyna Morek-Romanowska
No Przemysłowa... Po prostu to była ta ulica, która prowadziła do tej bramy obozu dziecięcego.
[00:03:27] Muzeum
A czym ona się różniła od innych ulic dookoła? Bo była podzielona równą prostą na dwie części.
[00:03:36] Grażyna Morek-Romanowska
No tak, ale to była podzielona tą bramą właśnie obozu dziecięcego.
[00:03:40] Muzeum
A wzdłuż Przemysłowej biegła granica z gettem, prawda?
[00:03:45] Grażyna Morek-Romanowska
Tak, biegła granica z gettem. Po przeciwnej stronie właśnie było getto żydowskie.
[00:03:51] Muzeum
Pani mieszkała oczywiście po stronie aryjskiej. Kto mieszkał w waszym domu?
[00:03:58] Grażyna Morek-Romanowska
Mieszkała Niemka, to znaczy na pierwszym piętrze. Myśmy mieszkali na parterze i mieszkał obok właściciel tego domu, państwo Kalertowie.
[00:04:12] Muzeum
Czyli dom był polski i dom był niemiecki. A kto był właścicielem?
[00:04:16] Grażyna Morek-Romanowska
Właśnie ci państwo Kalertowie. To oni byli właścicielami. Bardzo przyzwoicie ludzie, naprawdę.
[00:04:25] Muzeum
Jak to się stało, że Pani rodzice zamieszkali przy Przemysłowej 13?
[00:04:28] Grażyna Morek-Romanowska
Jak tato się ożenił z moją mamą. Po prostu kupili tam to mieszkanie.
[00:04:34] Muzeum
Czyli to było wasze mieszkanie? Można tak było zrobić?
[00:04:36] Grażyna Morek-Romanowska
Można.
[00:04:37] Muzeum
A czym zajmowali się pani rodzice? Jak to się stało, że udało im się uniknąć obozów, udało się zostać w domu z wami?
[00:04:47] Grażyna Morek-Romanowska
Ojciec był bardzo dobrym fachowcem.
[00:04:50] Muzeum
A kim był?
[00:04:51] Grażyna Morek-Romanowska
Wszystkim po trochu. W tych technicznych takich zawodach.
Był bardzo dobrym fachowcem. No a poza tym to moje nazwisko jest Morek. Z domu.
I ponuć, niestety. Ale mamy jakieś korzenie niemieckie.
[00:05:12] Muzeum
I to było brane pod uwagę jakoś przez Niemców, tak?
[00:05:15] Grażyna Morek-Romanowska
Pewnie trochę tak, ale chyba bardziej to, że ojciec potrafił bardzo dużo rzeczy zrobić. Po prostu był technicznie.
[00:05:23] Muzeum
Ale był wynajmowany.
[00:05:24] Grażyna Morek-Romanowska
Wtedy się nie zastanawiałam, gdzie ojciec pracuje. Ale pracował normalnie, na stałe, był bardzo dobrym fachowcem podobno. No i tak jak mówię, że ponoć moi dziadkowie, w Iwanowicach, to tam gdzie się urodził ksiądz Kordecki.
[00:05:46] Muzeum
Ojciec Augustyn Kordecki?
[00:05:48] Grażyna Morek-Romanowska
Tak, z Iwanowic pochodził. No i podobno nasza rodzina, że przyszła też z niemieckiej rodziny, znaczy z Niemiec, Mój dziadek, pradziadek, już sama nie wiem, jak to tam daleko wstecz. Po prostu bardzo pokochali tę naszą ojczyznę, naszą Polskę. Bo nawet mówiąc prawdę, to u nas wszyscy umieliśmy, to znaczy moi przodkowie, wszyscy umieliśmy bardzo dobrze rozmawiać po niemiecku. A jak się zaczęła ta okupacja niemiecka, to ojciec nam nie pozwolił się uczyć po niemiecku.
[00:06:34] Muzeum
Ale już umieliście mówić.
[00:06:38] Grażyna Morek-Romanowska
Nie wolno było rozmawiać.
[00:06:41] Muzeum
Można nie rozmawiać, ale jak się umie rozmawiać, jak się rozumie, czego się słucha.
[00:06:46] Grażyna Morek-Romanowska
Ale tak, to stamtąd podobno przyszliśmy i tu osiedliśmy, to właśnie w Iwanowicach.
[00:06:53] Muzeum
A mama? Mama czym zajmowała się?
[00:06:57] Grażyna Morek-Romanowska
A mama jest z rodu Iżykiewiczów. Podobno jakieś szlacheckie korzenie, ale to wszystko jedno, mnie to nie interesuje.
[00:07:09] Muzeum
Skromność.
[00:07:11] Grażyna Morek-Romanowska
No co wiec z tego. Ale to mama jest tutaj, to znaczy rodzina mamy konkretnie pochodzi z Łasku, z Łasku pod Łodzią. Tam cała rodzina była, a potem przyszli do Łodzi, ojciec miał tu pracę, wyszła za mąż i stąd zasiedliliśmy się w samej Łodzi.
[00:07:34] Muzeum
Ile was było w domu dzieci, kiedy trwała wojna?
[00:07:37] Grażyna Morek-Romanowska
To znaczy, no ja i siostry.
[00:07:39] Muzeum
Czyli dwoje dzieci. I pani była starsza, siostra była młodsza?
[00:07:42] Grażyna Morek-Romanowska
Ja byłam starsza.
[00:07:44] Muzeum
To znaczy, ile pani miała lat?
[00:07:45] Grażyna Morek-Romanowska
Mądrzejsza.
[00:07:46] Muzeum
Mądrzejsza na pewno, starsza na pewno.
[00:07:50] Grażyna Morek-Romanowska
Cztery lata młodsza była siostra ode mnie.
[00:07:53] Muzeum
Pani Grożynko, na tym zdjęciu, które pani przyniosła do naszego muzeum, ile pani ma lat? Cztery?
[00:08:02] Grażyna Morek-Romanowska
Tak.
[00:08:03] Muzeum
Jaka duża dziewczynka. Kto Pani tę kokardę wywiązał?
[00:08:07] Grażyna Morek-Romanowska
Mama pewnie.
[00:08:09] Muzeum
Którym Pani jest rocznikiem?
[00:08:11] Grażyna Morek-Romanowska
Trzydziesty siódmy.
[00:08:13] Muzeum
Czyli zdjęcie zrobione zostało w chwili, kiedy Pani miała cztery latka?
[00:08:17] Grażyna Morek-Romanowska
No.
[00:08:18] Muzeum
Czy jest też takie zdjęcie Pani siostry z tamtego czasu?
[00:08:22] Grażyna Morek-Romanowska
Nie, nie mam.
[00:08:23] Muzeum
To Pani jest wybrana.
[00:08:24] Grażyna Morek-Romanowska
Nie mam, chyba że ma jej córkę. Pani Jolu, moja siostra nie żyje. Młoda, jeszcze tyle młodsza ode mnie dziewczyna. No tak to była.
[00:08:40] Muzeum
A pani jest z nami dzisiaj i z tego się bardzo cieszymy.
[00:08:43] Grażyna Morek-Romanowska
A ja jak się cieszę. A jak ważna jestem.
[00:08:54] Muzeum
Jest wojna, pani nie może biegać po podwórku, bo ma pani astmę. Siada pani na parapecie swojego parterowego domu przy Przemysłowej 13 i co pani widzi za tym oknem? Jaka jest ta wojna za oknem małej Grażynki paroletniej?
[00:09:13] Grażyna Morek-Romanowska
Ja na przykład pamiętam, jak wystraszyłam się, jak siedziałam w oknie, to ile miałam, jak się wojna zaczęła, 2,5 roku. Pamiętam, jak się wystraszyłam, jak wybuchła bomba gdzieś niedaleko. I do tej pory, bo mówiłam, że się nie pamięta takich wczesnych lat. Jak jest coś takiego ważnego, czy jak się człowiek wystraszy, to się pamięta. Pamiętam, jak się okropnie wystraszyłam, jak ta bomba wybuchła.
[00:09:41] Muzeum
I pani z tego parteru patrzyła na Przemysłową?
[00:09:44] Grażyna Morek-Romanowska
Tak, ponieważ jako astmatyczne dziecko nie biegałam z dziećmi po ulicy, duchoty dostawałam wtedy, no to siedziałam w oknie i gapiłam się. I patrzyłam i właśnie widziałam jak te... Bo to zima przecież była, jak taki ten, który pilnował. Bo te dzieci z tego obozu na Przemysłowej to pracowały, przyjeżdżały do pracy po prostu. I tak stoi w takich butach skórkowo-filsowych, bo takie były buty niewysokie, tu skóra, dalej filc, ubrany w kożuch, Niemiec, który pilnował te dzieci. A te dzieci, proszę pani Jolu, w takich mundureczkach z bawełny, z lnu chyba, nie wiem czy to wtedy była bawełna. Dziewczynki w spódniczkach, chłopcy w spodniach i w takich koszuleczkach, no cieniutkich, no po prostu, no po prostu takich z bawełny jakiejś takiej.
I w tym zimnie ten Niemiec pilnujący ich w tej pracy, ubrany właśnie w takie, i kożuch, i te filcowo-skórkowe buty, i te dzieci w takich tylko, no w takich. Ja nie wiem, ale to mi się wydawało, że te mundureczki to są takie jak z papieru prawie, no takie cieniusieńkie, popielatego, jasnopopielatego koloru. Przeokropny to był widok, naprawdę.
[00:11:19] Muzeum
Z tego okna parterowego, jaki rozpościerał się widok? Co Pani widziała? Widziała Pani Przemysłową, ale co było po tej drugiej stronie?
[00:11:28] Grażyna Morek-Romanowska
Getto.
[00:11:29] Muzeum
Było getto, ale jak to wyglądało? Bo w tej chwili tam są bloki, trudno nam sobie to wyobrazić.
[00:11:33] Grażyna Morek-Romanowska
Tak, nie, taki był płot po prostu. odgrodzający tą część właśnie getta żydowskiego od tej naszej części.
[00:11:42] Muzeum
A czy była jakieś miejsce, jakaś strażnica, gdzie było pilnowane, pilnowano tej granicy z gettem?
[00:11:49] Grażyna Morek-Romanowska
Była, była. A w ogóle to Polacy pomagali tam. Nie wolno było tam dochodzić blisko do tego getta takiego odgrodzonego na tej naszej ulicy. Ale i tak tam Polacy podrzucali jakąś paczkę, jakiś kawałek chleba, jakiś kawałek nawet kiełbasy czasami.
[00:12:11] Muzeum
Pani Grażyno, chciałam zapytać, bo budowa obozu na Przemysłowej rozpoczęła się jesienią 1942 roku. Czy pani pamięta jakiekolwiek komentarze na temat tej budowy? Czy państwo mieszkające przy ulicy Przemysłowej mieli świadomość tak naprawdę, co będzie za tym stawianym płotem?
[00:12:30] Grażyna Morek-Romanowska
Nie, takiej zupełnej świadomości to nie mieliśmy.
[00:12:33] Muzeum
Czyli to była jakaś taka tajemnica?
[00:12:35] Grażyna Morek-Romanowska
No raczej tak, po prostu zaczęli budować, przede wszystkim taką bramę zrobili, że się przecięło tą naszą ulicę, ale tak naprawdę to nie wiedzieliśmy.
[00:12:47] Muzeum
Czyli ulica w pewnej chwili się zamknęła, ponieważ postawiono bramę.
[00:12:51] Grażyna Morek-Romanowska
Tak, ustawiono bramę po prostu. Także ona się tak jakby skończyła tą bramą.
[00:12:55] Muzeum
Wcześniej, nietypowo. 1942 rok i potem pierwsze transporty dzieci, bo pierwsze dzieci przyjechały 11 grudnia 1942 roku. Czy Państwo obserwowaliście, czy Pani pamięta jakieś komentarze rodziców? Kiedy po raz pierwszy zobaczyliście, czy usłyszeliście dzieci?
[00:13:13] Grażyna Morek-Romanowska
Nie, pierwszy raz to nie bardzo wiedzieliśmy, dopiero później. I właściwie później bardziej się dowiedzieliśmy o tym od Niemców niż między nami wiedzieliśmy. No bo nam też nie wszystko się mówiło, prawda? Także raczej od nich wiedzieliśmy.
[00:13:29] Muzeum
Czyli to Niemcy poinformowali Was, co jest za tą bramą, która zamknęła ulicę?
[00:13:33] Grażyna Morek-Romanowska
Tak, tak, tak.
[00:13:35] Muzeum
Byliście bardzo blisko Pani Grażynko. Czy słychać było ten obóz? Dźwięki? Czy jakieś dźwięki docierały wzdłuż Przemysłowej do Waszego domu?
[00:13:48] Grażyna Morek-Romanowska
To znaczy samych dźwięków dziecięcych to raczej nie. A może nawet ja nie zwracałam wtedy na to uwagi, też nie wiem. Też nie byłam dużo. Widziałam te transporty, jak mówiłam, te dzieci do tego obozu, jak ich przywozili do tej pracy. Tylko tyle. W tych takich mundurkach. Tych mundurków to nie zapomnę.
[00:14:22] Muzeum
Po wojnie, jest rok 1945 i Łodzianie zdają na szóstkę egzamin z pomocy tym dzieciom.
[00:14:30] Grażyna Morek-Romanowska
Oj tak, pamiętam do dziś jak otworzono tę bramę tego lagru dziecięcego. To tak strasznie dużo dzieci, ale to były takie tłumy dzieci, dosłownie tłumy dzieci. Ja nie wiem, gdzie te dzieci się tam wszystkie pomieściły, a może mi się wydawało, że to były takie tłumy. To po prostu ludzie przyjmowali ich do domu, ubierali, karmili, pomagali odnaleźć rodzinę, prawda, jakoś tam, no nie wiem, my dzisiaj to mamy telefony, jak oni to wtedy robili, to tak nie bardzo wiem. W każdym razie te dzieci dostawały naprawdę pełne utrzymanie u tych naszych polskich rodzin i pomagano im, żeby odnaleźli swoje rodziny.
[00:15:18] Muzeum
Bardzo sroga zima w 1945 roku. To były wyjątkowo trudne warunki.
[00:15:23] Grażyna Morek-Romanowska
Bardzo sroga zima, bardzo duży mróz był wtedy. I dlatego właśnie takie to patrzenie na te mundurki. Nie, to nigdy nie zejdzie z mojej pamięci i z moich oczu, naprawdę.
[00:15:37] Muzeum
A kiedy weszliście na teren obozu po wojnie? Kiedy ta brama była otwarta? Czy pani pamięta ten ruch łodzian za granicę obozu, za ten płot? Bo przecież ta przestrzeń się nagle otworzyła. Co tam zobaczyliście?
[00:15:52] Grażyna Morek-Romanowska
Weszliśmy już po wejściu Armii Zaprzyjaźnionej Radzieckiej, że tak powiem. No i wtedy też zobaczyliśmy jak wygląda ta wyzwolicielka Armia Radziecka. Na przykład zaobserwowano taki wypadek, że wychodził żołnierz, chciał wyjść żołnierz, bo tam wojsko po prostu stacjonowało potem radzieckie, prawda? Chciał wyjść żołnierz z tego... Z tego zakwaterowania. I ten, który tam pełnił wartę, nie chciał go przepuścić. To on go po prostu uderzył w łepetynę, że tamten się zwinął i on i tak sobie poszedł.
[00:16:43] Muzeum
Tak wypełniali rozkazy.
[00:16:44] Grażyna Morek-Romanowska
Taka była dyscyplina w wojsku radzieckim.
[00:16:51] Muzeum
A teraz, kiedy pani wchodzi na ten teren, zdarza się pani bywać na terenie obozu na Przemysłowej, na tej historycznej ziemi?
[00:16:58] Grażyna Morek-Romanowska
To znaczy w tej chwili nie bardzo chodzę, ale bywałam. Bardzo często. I szłam i przechodziłam na tę drugą stronę, gdzie było getto i sobie przypominałam. Byłam bardzo często. Bywałam tam też, bo ja chodziłam tam na Staszica do szkoły, do szkoły podstawowej, powszechnej się wtedy mówiło. To tam często bywałam, tam miałam bardzo dużo wspomnień. Jedna szkoła była, numer szkoły z tej strony, z drugiej ja chodziłam do tej 49.
Lubiłam tam chodzić, lubiłam tam te wspomnienia, ten park naprzeciwko, bo tam naprzeciwko był park wtedy, ja nie wiem co tam teraz nawet jest. Park taki, dochodziłam do tego parku, wspominałam moich dawnych kolegów ze szkoły, bo to wtedy w szkole to nie było tak jak teraz, że tyle lat to ta klasa, tyle lat to ta klasa. Cała zbieranina.
[00:18:00] Muzeum
A właśnie.
[00:18:01] Grażyna Morek-Romanowska
Cała zbieranina. Ja na przykład umiałam pisać, czytać. Ja umiałam, bo mnie w domu tego uczono. Ale była cała masa dzieci, które... Chłopak miał tam ileś, 12 czy ile lat i nie umiała ani pisać, ani czytać, bo nikt go w domu tego nie uczył. I wszyscy żeśmy się razem wtedy uczyli, że tak powiem.
[00:18:28] Muzeum
Ważna informacja też dla współczesnej młodzieży, jak to było po wojnie, że wojna odebrała dzieciom edukację, więc trzeba było to nadrobić. A byli tacy, miała pani takich kolegów, koleżanki, którzy robili kilka klas w jeden rok?
[00:18:45] Grażyna Morek-Romanowska
Tak, a my jak w szkole, to faktycznie to było tak i ośmiolatek, i dziewięciolatek, i dwunastolatek i wszyscy się uczyliśmy jednakowo.
[00:18:57] Muzeum
I wszyscy chcieli się uczyć.
[00:18:59] Grażyna Morek-Romanowska
Ale to i tak dobrze, że ja miałam takich rodziców, że nauczyli mnie, ja już umiałam czytać, pisać. Jak poszłam do szkoły, to ja już to umiałam, naprawdę.
[00:19:09] Muzeum
Mogła pani udzielać korepetycji swoim starszym kolegom?
[00:19:12] Grażyna Morek-Romanowska
A w ogóle to się trochę nudziłam na lekcjach. Tam był też, bo tak szkoła, szkoła i tam pośrodku był wybudowany dom dla nauczycieli. Tam mieszkali nauczyciele. Też jest taki ten budynek nauczycielski. To tam miałam taką bardzo, bardzo Panią od historii, Panią Wiśniewską.
[00:19:35] Muzeum
Bardzo dobrą, tak? Bardzo miłą?
[00:19:38] Grażyna Morek-Romanowska
Tak, ale w ogóle to ona tak nas w to wszystko wprowadzała, tak potrafiła opowiedzieć właśnie w jaki sposób tu budowano i tą szkołę. Tak, taka była, bardzo ją mile wspominam, ale to kupa lat temu.
[00:20:03] Muzeum
Pamiętam taki moment, kiedy naście lat temu, kiedy się poznałyśmy, pani zupełnie anonimowo, jako starsza pani, na jakimś zebraniu, w jakiejś sytuacji podeszła do mnie i powiedziała mi pani, a wie pani, pani Joluja, ja mieszkałam na Przemysłowej. I kiedy ta Przemysłowa dla Pani stała się nie tylko adresem wojennego mieszkania, ale też adresem tego obozu? Po wojnie, kiedy Pani już była dorosła, rodzice rozmawiali o tym Obozie przy Przemysłowej?
[00:20:34] Grażyna Morek-Romanowska
Tak, rozmawialiśmy.
[00:20:36] Muzeum
Co rodzice mówili? Jakie były komentarze? Jakie były emocje?
[00:20:40] Grażyna Morek-Romanowska
No mówili jak okrutni byli Niemcy po prostu, jak okrutnie się zachowywali wobec tych dzieci naszych, polskich. To wcale nie były tam takie dzieci, które tam nie miały jakiejś opieki czy coś. Nie, one po prostu były zabierane.
[00:20:55] Muzeum
Zabierane, zadbane dzieci.
[00:20:57] Grażyna Morek-Romanowska
Tak, a nie tam, że nie miały gdzie mieszkać, czy rodzice się nimi nie interesowali.
[00:21:02] Muzeum
Rzadko się zdarza, żeby rodzic nie interesował się dzieckiem. Jeżeli Pani mama użyła takiego granicznego stwierdzenia, że woli swoje dziecko zobaczyć w trumnie niż w tym obozie, to znaczy, że o tym obozie bardzo dużo wiedziała.
[00:21:19] Grażyna Morek-Romanowska
No tak, chyba tak, ale ja już mniej, bo byłam za mała wtedy. Ale tak było i to zapamiętałam do tej pory.
[00:21:36] Muzeum
Pamięta Pani czas budowania osiedla na terenie obozu, stawiania tych bloków? Czy pamięta Pani te buldożery, które wkraczają w ten teren i zmieniają go zupełnie, zabierają tę tkankę historyczną?
[00:21:52] Grażyna Morek-Romanowska
No tak, tak, pamiętam. Ale bardzo dużo ludzi właśnie było przeciwnych temu, żeby tam powstawało osiedłe, tylko żeby to zostało jako jako pamiątkę.
[00:22:06] Muzeum
Ale te głosy społeczności nie zostały uwzględnione. Odsłaniany jest z fanfarami, z gośćmi z Warszawy, pomnik pękniętego serca matki, projektu Jadwigi Janus. Czy osiedle, tam gdzie pani mieszkała, żyje tym wydarzeniem? Czy obserwujecie, jak ten pomnik powstaje? Czy to jest naprawdę ważny dzień?
[00:22:42] Grażyna Morek-Romanowska
Tak, obserwujemy i uważamy, że tak powinno być. Tak, chodzimy tam nawet wszyscy. Jak najbardziej.
[00:22:51] Muzeum
Czy była Pani wtedy, kiedy podczas odsłonięcia byli obecni przy pomniku Ocalali z obozu na Przemysłowej?
[00:22:58] Grażyna Morek-Romanowska
No jak nie byłam? [Wtrącenie: No pytam.] Jak nie byłam? [Wtrącenie: No przepraszam, że taka jestem oburzająca.] No przepraszam, że taka jestem oburzająca.
A to Pani nie wie?
[00:23:06] Muzeum
Kiedy jest Pani na terenie obozu, że ten obóz jeszcze w jakiś sposób duchowy żyje?
[00:23:12] Grażyna Morek-Romanowska
Ale oczywiście. I on będzie żył.
[00:23:20] Muzeum
Dlaczego?
[00:23:22] Grażyna Morek-Romanowska
Dlatego, że to był unikat światowy nawet bym powiedziała.
[00:23:27] Muzeum
Ja pytam o taką warstwę duchową. Były zabijane, krzywdzone dzieci. Czy to to pani ma na myśli mówiąc, że to miejsce w tej sferze duchowej przetrwa?
[00:23:39] Grażyna Morek-Romanowska
No przetrwa, ale oczywiście, że przetrwa. Bo to jest rzecz, którą się nie wycofa. Nie wycofa się.
[00:23:49] Muzeum
Rozmawialiśmy dzisiaj o miejscu tak strasznym, że aż strach spojrzeć w tamtą stronę. A naszym gościem była pani Grażyna Morek-Romanowska, która mieszkała przy ulicy Przemysłowej w czasie, kiedy trwał tam obóz dla polskich dzieci. Dziękuję bardzo. Dziękuję za rozmowę. Niezaniedbane. Rozmowy o dzieciństwie czasu wojny. Podcast Muzeum Dzieci Polskich Ofiar Totalitaryzmu w Łodzi.
