Początek treści

wróć...Transkrypcja - podcast 1_Dyba


[00:00:00] Muzeum
Niezaniedbane. Rozmowy o dzieciństwie czasu wojny. Podcast Muzeum Dzieci Polskich. Ofiar totalitaryzmu w Łodzi. Wacław Dyba.
Urodzony w roku 1928. W marcu 1943 roku miałem 15 lat. Byłem wywieziony na roboty przymusowe w okolice Poznania, gdzie zostałem przeznaczony do gospodarza niemieckiego. Musiałem pracować końmi w polu, a ta praca dla mnie była bardzo ciężka. Po pierwsze, że ja z końmi nie umiałem się obchodzić, a po drugie nie znałem się na robocie w polu. Po kilku dniach zrezygnowałem z tej pracy i nocą udałem się pieszo do Pabianic. Po dwóch dniach ucieczki zostałem złapany przez Niemców i skuty w kajdany.
Musiałem biec przed rowerem około dziesięciu kilometrów i zostałem zamknięty na komisariacie, gdzie przez dwa dni nie dostałem ani jeść, ani pić. Potem zostałem przewieziony do Poznania, do więzienia, gdzie przebywałem przez trzy miesiące. Następnie zostałem przewieziony wraz z innymi więźniami do Radogoszcza w Łodzi. Po dwóch tygodniach zostałem przewieziony do obozu na ulicy Przemysłowej dla dzieci i młodzieży.
Do obozu przybyłem w czerwcu 1943 roku. Spisano dane personalne i zrobiono zdjęcie.
Nadano mi numer 480. Zaprowadzono mnie wraz z innymi chłopcami na Haus 5, a następnego dnia rano śniadanie i do pracy.
Prace były bardzo ciężkie. Budowanie dróg na terenie obozu. Musieliśmy wozić kamienie na wozie, ciągnąć wały. Wszystko to trzeba było robić ręcznie. Nie było koni. A Niemcy nas bili kijami, aby szybko ciągnąć. Do obozu przybywało coraz więcej i więcej dzieci, więc budowaliśmy baraki dzień i noc na dwie zmiany po 12 godzin.
Każde dziecko, które ukończyło 8 lat musiało już pracować. Racji żywnościowe były bardzo małe. Dwadzieścia deko chleba czarnego i pół litra czarnej gorzkiej kawy. To samo na śniadanie i na kolację. Na obiad zupa. Były to liście od kapusty, brukwi, buraków i można to nazwać świństwem. Było w tej zupie pełno muszków, także na wierzchu aż czarno.
Gdy baraki były wykończone, zaraz przywieźli łóżka piętrowe, bez sienników i zaraz były wprowadzane chłopcy. Na jednej sali było nas od trzydziestu do pięćdziesięciorga. Do przykrycia mieliśmy jeden koc. Ani podgłówka, ani siennika. Ubranie, które się chodziło, trzeba było złożyć na plaborecie. Nie wolno było go nawet pod głowę wziąć. Gdy noce były coraz chłodniejsze, zaczynaliśmy spać po dwóch.
W nocy chodzili wachmani i nas kontrolowali. Jak spotkali, że się śpi w dwóch, za to też były baty. Na każdej sali musiał być w nocy i czuwać do północy jeden, po północy drugi dyżurny. Jak który chłopiec zasnął, to nie dostał śniadania, tylko dziesięć batów. Co do ubrania, mieliśmy drelichy na zimę i trepy. Jak tylko śnieg zginął, chodziliśmy boso, aż znów śnieg przyleciał. Listy mogliśmy pisać raz na miesiąc i raz w miesiącu otrzymać.
Gdy z głodu wybierałem liście ze śmietnika od kapusty, też dostałem baty. Warunki sanitarne były też pod psem. Zimą i latem myliśmy się pod pompą. Mydłem to się mył ten, który dostał je w paczce. Jesienią 1943 roku powstał tyfus w obozie. Obóz został zamknięty na trzy miesiące, aby zapobiec rozszerzaniu się tej choroby. Obóz był ogrodzony bardzo wysokim płotem, a na wierzchu był drut kolczasty.
Także ucieczka była niemożliwa, a jeszcze na rogach była warta i maszynowy karabin. W obozie panowały różne choroby jak szkarlatyna, jaglica i wiele innych chorób, które na skutek brudu powstawały. A wszów to było tak dużo, że po kocu to było widać jak łażą. Od tych wszów i od tych desek to na pośladkach były strupy. Opisuje tylko o chłopcach, a były też w obozie dziewczyny, były też i dzieci w wieku przedszkolnym, bo ich rodziców zabrali do obozów, a dziećmi nie miał się kto opiekować. Tak, że dzieci były w obozie za nic i nie wiedzieli dokąd mają być. W obozie były różne warsztaty pracy, jak rymarze, co szyli dla wojska chlebaki, plecaki i ładownice do naboi.
Były też szewcy, co reperowali buty wojskowe, szyli też łapcie ze słomy dla wojska. Były też iglarze, co prostowali igły do maszyn dziewiarskich. Była to praca bardzo precyzyjna. Które dziecko nie wyprostowało normę igieł, to było bite. A Niemiec był tak potworny, bił po twarzy dotąd, dokąd krew nie poszła z nosa. I ja byłem w tych nieszczęśnikach i byłem bardzo często bity." Jest to niemożliwe do opisania.
To trzeba by było opisać w książce, tak żeśmy przechodzili tę katorkę w dzieciństwie. Wacław Dyba.
Jest 28 listopada 2024 roku. Równe 82 lata temu wyszedł z Berlina, ze stolicy III Rzeszy Niemieckiej, przygotowany przez Główny Urząd Bezpieczeństwa owej Rzeszy, okulnik opatrzony nagłówkiem. Einweisung von Verwahrlostenkindern und Jugendlichen polnischen Volksstums in Polen, Jugendverwahrlager, Litzmannstadt. Swoista instrukcja przyjęcia zaniedbanych dzieci i młodzieży polskiego pochodzenia do obozu dla polskiej młodzieży w Litzmannstadt. Dokładnie 82 lata temu. Dziś inaugurujemy cykl podcastów, którego celem jest pokazanie, że owo zaniedbanie polskich dzieci nie wynikało bynajmniej z zaniechań rodziny, a z warunków stworzonych przez wojnę, przez tę wojnę, tą najstraszniejszą drugą wojnę światową. Od 1 grudnia 1942 roku w Łodzi, która nazywała się wówczas Lismansztadt, na terenie wyłączonym z getta, na obszarze prawie sześciu hektarów, funkcjonował obóz dla polskich dzieci.
W świadomości społecznej i w literaturze znany jako Obóz na Przemysłowej. Najmłodsze dziecko miało prawie dwa lata, najstarsze miały lat 16. Najwięcej dzieci przywożonych przez Niemców na Przemysłową pochodziło z Wielkopolski, ze Śląska, z samej Łodzie i jej okolic, ale także z Małopolski, Mazowsza i Pomorza. Najwyższa liczba dzienna odnotowana w niemieckich raportach w grudniu roku 1943 wskazuje na 1092. Mówimy więc o obozie dużym i obozie ważnym. Wśród około 3000 małoletnich więźniów obozu na Przemysłowej był pewien piętnastolatek o imieniu Wacław.
Numer obozowy 480. Dzisiaj W tym pierwszym naszym podcaście jest z nami w Muzeum Dzieci Polskich Ofiar Totalitaryzmu w Łodzi, syn owego chłopca. Chłopiec o imieniu Jacek, Jacek Dyba.
Bez numeru obozowego, Bogu dzięki. Panie Jacku, po pierwsze witam serdecznie.

[00:09:08] Jacek Dyba
Witam Panią.

[00:09:09] Muzeum
Dziękuję bardzo, że przyjął nam Pan nasze zaproszenie do muzeum i do tej rozmowy. Proponuję byśmy zaczęli od samego początku. Tak naprawdę, z której krainy geograficznej pochodził Wacław? Skąd on przyjechał do Łodzi na Przemysłową? Został właściwie siłą na tę Przemysłową przywieziony. Z jakiej rodziny się wywodził? Co możemy ustalić dzisiaj?
Co o nim możemy wiedzieć? Rodzina, rodzice, rodzeństwo?
Kim był Mały Wacek?

[00:09:38] Jacek Dyba
Rodzice byli rolnikami, a pochodzili z centralnej Polski, okolice Łodzi praktycznie.

[00:09:48] Muzeum
Czyli to było to dziecko, które pochodziło z okolic Łodzi, ale nie z bliska przyjechał. To była bardziej skomplikowana trasa.

[00:09:56] Jacek Dyba
Miejsce urodzenia to są Ślątkowice, to gmina Dłutów bodajże teraz, a trafił chyba do obozu z okolic Poznania.

[00:10:05] Muzeum
No właśnie, jak to się stało, jak trafił Wacław do Poznania?

[00:10:08] Jacek Dyba
Był tam zabrany na roboty do jakiegoś gospodarstwa i z opowieści, co pamiętam, było mu tam za ciężko i po prostu uciekł. Wracał do Świątkowic, do domu rodzinnego i po drodze został złapany przez Niemców.

[00:10:26] Muzeum
Mamy fragment wspomnień samego Wacława, jeśli pan pozwoli. Byłem wywieziony na roboty przymusowe w okolice Poznania, gdzie zostałem przeznaczony do gospodarza niemieckiego. Jako 15-letni chłopiec musiałem pracować końmi w polu. Praca dla mnie była bardzo ciężka. Po pierwsze, że ja końmi nie umiałem się obchodzić, a po drugie, nie znałem się na robocie w polu. Ja zawsze mówię, że Obóz na Przemysłowej należy sobie przetłumaczyć zawsze na język dziecka, na postać dziecka, na sylwetkę dziecka. Że praca w tych obozach stworzonych przez Niemców była zawsze, ale dla dziecka, dla jego drobnych rąk, dla jego braku umiejętności jeszcze takiego typowego dla wieku dziecięcego, ta praca zawsze jest znacznie trudniejsza niż dla dorosłego.
Dla niego też były te konie za ciężkie. I teraz, co się dzieje? Przybywa... Bardzo mnie wzruszył ten moment w czasie oprowadzania po Obozie na Przemysłowej, po historycznym terenie ostatnio, kiedy Pan mi bardzo zabawnie przerwał wypowiedź przy ferwaltung i powiedział, przepraszam Panią Profesorze, że ja mogę coś powiedzieć. Tu i tu wskazał Pan na fotografie, jest mój tata. Znalazł się Wacław na fotografii, kiedy ona została zrobiona.

[00:11:50] Jacek Dyba
To zostało zrobione najprawdopodobniej chyba na początku, jak trafił do obozu. Dokładnej daty trudno mi coś ustalić.

[00:11:59] Muzeum
To był 1943 rok?

[00:12:00] Jacek Dyba
No być może, że tak.

[00:12:02] Muzeum
Słońce świeci mocno, czyli mógł być jakiś początek lata na przykład.

[00:12:07] Jacek Dyba
Pewnie tak. Nie zagłębiajmy się akurat w ten temat tak mocno.

[00:12:14] Muzeum
Panie Jacku, ocalali z Obozu na Przemysłowej ci, których ja poznałam, ewentualnie rodziny, których poznałam, dzielą się moim zdaniem na co najmniej, tak najogólniej mówiąc, dwie grupy. Na tych, którzy o obozie nic nie powiedzieli. I na tych, którzy właściwie o niczym innym nie mówili, tylko o obozie, o tej swojej historii wojennej. Tak ogromny, tak ważny ślad, ten obóz i ta wojna wyryły w ich psychice, w ich życiu, w ich zdrowiu. Do której grupy zaliczyłby pan Wacława? Czy to była osoba, która mówiła dużo o obozie, przekazała czy nie?

[00:12:53] Jacek Dyba
Raczej tak. Mój tata udzielał się, jeśli to tak można nazwać. Były tu różne spotkania pod pomnikiem, oni tu mieli też jakiś klub, spotykali się przy jakichś uroczystościach czy tak w ciągu roku. Także opowiadał wiele.

[00:13:10] Muzeum
Opowiadał wiele, czyli pan jest bardzo właściwym gościem w naszym muzeum, bo też wiele pan może przekazać. Proszę powiedzieć, ile pan miał lat, kiedy Wacław zaczął panu opowiadać o obozie?
Kiedy się na to zdecydował? Czy to była jedna rozmowa taka na szczycie, czy stopniowo ta wiedza była wam zapowiadana?

[00:13:32] Jacek Dyba
Znaczy, jako do mnie samemu, typowo, to raczej nie opowiadał. Można powiedzieć podsłuchiwałem rozmowy jak rozmawiał z kimś starszym, jak opowiadał. I wtedy ja będąc w domu też wiele słyszałem.

[00:13:48] Muzeum
Czy pamięta Pan kiedy Pan zaczął świadomie myśleć o tym obozie, o tym miejscu więzienia ojca w kontekście historii? Mój tata jest częścią historii.

[00:14:01] Jacek Dyba
No to chyba dosyć późnowo było. Znaczy wiedziałem, że był w tym obozie, że kiedy wyszedł z tego obozu, ale no to chyba było dopiero w wieku dwudziestu tam iluś lat. Wiem, że tu uczestniczył w tym wszystkim. Ja tu kiedyś też byłem z tatą pod pomnikiem na jakichś uroczystościach, ale no to tak świadomość dotarła do mnie tak dużo później.

[00:14:28] Muzeum
A ma pan rodzeństwo?

[00:14:30] Jacek Dyba
Mam brata starszego.

[00:14:31] Muzeum
A starszy brat też się tym interesował?

[00:14:33] Jacek Dyba
Niestety nie.

[00:14:34] Muzeum
Czyli pan jest spadkobiercą tej wiedzy?

[00:14:37] Jacek Dyba
No tak jakby coś można powiedzieć.

[00:14:39] Muzeum
No powiedzmy to, powiedzmy, doceńmy to przede wszystkim tymi słowy. Panie Jacku, co Wacław mówił o Obozie na Przemysłowej? Czy może pan to jakoś zrelacjonować? Jedzenie.

[00:14:51] Jacek Dyba
Na pewno dużo właśnie mówił o głodzie. Głód, zimno.

[00:14:58] Muzeum
Co oni jedli w obozie naprzemysłowej? Ja to wiem, ale opowiedzmy.

[00:15:02] Jacek Dyba
Trudno to mi też przypomnieć sobie teraz. Mój tata zmarł dosyć dawno. Ja miałem wtedy 23 lata, więc też w tym wieku człowiek zajmował się czym innym niż słuchaniem historii.

[00:15:16] Muzeum
Tak, Wacław Torocznik 1928 odszedł w 1990. To są te widełki jego życia. A o samym obozie, co pan pamięta z opowieści ojca?

[00:15:30] Jacek Dyba
Trudne pytanie. Bardziej z opowieści to może taty nie tyle, co z opowieści taty siostry później. Ona coś bardziej tam napomknęła. Mówię, no tata zmarł bardzo dawno, więc to tak jakoś ciężko mi sobie teraz przypomnieć.

[00:15:45] Muzeum
Panie Jasku, a ile rodzeństwa miał Wacław?

[00:15:48] Jacek Dyba
Sześcioro.

[00:15:49] Muzeum
Czyli było ich siedmioro w domu? Tak.

[00:15:52] Jacek Dyba
Z tego, co moja ciocia wspominała, on jakoś z siedmiorga rodzeństwa w czasie wojny miał najgorzej.

[00:15:59] Muzeum
Dlaczego?

[00:16:00] Jacek Dyba
Jeden brat najstarszy był wywieziony do Rzeszy, do pracy. Drugi był w Polsce, też na jakichś robotach. A dziadkowie z pozostałym taty rodzeństwa byli wywiezieni do Francji.

[00:16:13] Muzeum
Czyli on został w domu, był głową rodziny.

[00:16:15] Jacek Dyba
Znaczy tata został...

[00:16:17] Muzeum
Zanim został zabrany na robotę.

[00:16:19] Jacek Dyba
Został wcześniej zabrany do obozu, dopiero dziadków później wywieźli. Dlatego było wiadomo, że jest w obozie, bo babcia go szukała.

[00:16:27] Muzeum
No jak każda matka.

[00:16:28] Jacek Dyba
Tak, bo nie było żadnej wiadomości z tego miejsca, gdzie był wywieziony do pracy i babcia go właśnie, jakimś tam sposobem odnalazła tu w obozie.

[00:16:39] Muzeum
Ja postrzegam Wasz słowa jako takiego zucha, zucha chłopaka, bo jednak uciekł od Niemców, zdecydował się, zresztą on pisze w swoich wspomnieniach, zdecydowałem, że zrezygnuję z tej pracy. Brzmi to poniekąd nawet zabawnie, no bo cóż mógł piętnastolatek w okupowanej Polsce, był tylko niewolnikiem. A on jednak postanowił pieszo zbiec do rodzinnych Pabianic. No niestety to się nie udało, bo nie mogło się udać. Czy poznał Pan jego kolegów z obozu, przyjaciół, kolegów, koleżanki? Tam było sporo tych dzieci.

[00:17:17] Jacek Dyba
Tak, przynajmniej tych, co mieszkali w Pabianicach i jednego pana z Łodzi. To był pan Ryszard Odrobina, pan Eugeniusz Geisler i pan Marian Brożyna. I wcześniej była jeszcze pani Elowa, ale ona bardzo młoda zmarła.

[00:17:32] Muzeum
Tak, piękna kobieta zresztą. Zresztą jej wnuki do tej pory mieszkają w Pabianicach. Miałam zaszczyt i przyjemność ich poznać. Mamy ze sobą kontakt, także rzeczywiście te Pabianice to taki ośrodek krzewienia wiedzy.

[00:17:48] Jacek Dyba
No i tu z Łodzi jeszcze przyjaźnił się, nawet ten pan u nas bywał, pan Kuczyński on. On jest nawet współautorem tego planu obozu.

[00:17:58] Muzeum
Tak, a właśnie plan obozu. Przekazał Pan do naszych zbiorów fenomenalny artefakt. Jeden z niewielu tak profesjonalnie, tak wspaniale zrobionych, wykonanych, bo to nawet nie chodzi o narysowanie, ale o wykonanie planów obozu. Czy to jest ten plan, którego współtwórcą był Jan?

[00:18:19] Jacek Dyba
Tak.

[00:18:20] Muzeum
Czyli oni razem to wykonywali, czy ktoś jeszcze podsuwał?

[00:18:23] Jacek Dyba
Oprócz pana Jana jeszcze dwie osoby wykonywały.

[00:18:27] Muzeum
Jeszcze dwie osoby? Tak.

[00:18:28] Jacek Dyba
Tylko nazwiska akurat nie pamiętam.

[00:18:31] Muzeum
Kiedy pan widział ten plan po raz pierwszy u siebie w domu?

[00:18:34] Jacek Dyba
To jeszcze jak żył tata, tylko później jak zmarł wszystkie dokumenty były poskładane. Czasami tam zaglądałem, rozłożyłem plan, popatrzyłem i złożyłem. Nie miałem świadomości, że to takie ważne.

[00:18:49] Muzeum
No a teraz jest bardzo ważnym elementem naszych zbiorów. Bardzo Panu za to dziękujemy, że się temu planu nic nie stało, bo jest w znakomitej kondycji, a papier czasem ma to do siebie, że ulega degradacji. Tutaj w Pana rękach przetrwał znakomitej formie.

[00:19:06] Jacek Dyba
Z tego co tam patrzyliśmy z Panem Michałem.

[00:19:10] Muzeum
Hankiewiczem.

[00:19:10] Jacek Dyba
To ten plan był sporządzony tylko w 10 egzemplarzach.

[00:19:14] Muzeum
No właśnie, mówię, że to cenne. Czy teraz jakoś sprawdzał Pan na ile ten plan jest wiarygodny, na ile zgadza się ze zdjęciem lotniczym, czy to jest dopiero przed nami?

[00:19:29] Jacek Dyba
No nie, nie sprawdzałem.

[00:19:30] Muzeum
No to usiądziemy sobie któregoś razu i zrobimy taką rekonstrukcję, na ile chłopaki pamiętali dobrze budynki z obozu, a na ile słabo. Zobaczymy. Pabienice są niedaleko Łodzi, ale to jednak nie Łódź. Jak to się stało, że trafił Pan na ulicę Piotrkowską 90, tutaj do naszej siedziby tymczasowej i jak to się stało, że staliśmy się wspólnie rozmówcami i osobami, które rozmawiają o Wacławie, rozmawiają o obozie.
Jak Pan tu przywędrował?

[00:20:02] Jacek Dyba
Po taty śmierci i po śmierci taty kolegów, to właściwie ten obóz tak trochę, znaczy obóz, nie tyle może wiadomości, czyli może obóz, ale w moim przypadku trochę tak odszedł na dalszy plan. Mało by był tam wspominany, czasami z mamą coś tam wspominaliśmy, ale to było w tym roku, przeglądałem Facebooka i wszedłem przypadkowo na stronę muzeum. I tam była relacja z odsłonięcia pomnika.

[00:20:34] Muzeum
Mowa o pomniku na cmentarzu świętego Wojciecha zapewne.

[00:20:39] Jacek Dyba
Tak. I tam pod pomnikiem właśnie klęczał były więzieni obozu. No i coś mnie podkusiło, żeby skomentować ten post. Dopisałem, że jestem synem byłego więźnia i po krótkim czasie odezwał się do mnie pracownik muzeum, pan Michał Hankiewicz. I takim sposobem, można powiedzieć, w cudzysłowie, nastąpiła współpraca.

[00:21:06] Muzeum
Która trwa do teraz i mam nadzieję, że się nie skończy.

[00:21:09] Jacek Dyba
To nawet jeszcze nie rok.

[00:21:12] Muzeum
Zostały fotografie po Wacławie, pieczołowicie przechowywane przez pana, przez rodzinę Wacława. Co na tych fotografiach jest? Czy mamy zdjęcie Wacława z czasów wojny albo sprzed wojny, jako dzieciaczka? Czy ten przystojniak z fotografii, które widziałam w naszych zbiorach, to już jest dwudziestoletni Wacław, prawda? Czy coś zostało z tego czasu, kiedy był dzieckiem?

[00:21:43] Jacek Dyba
Jedyne zdjęcie, które też dostałem od swojej chrzestnej, od taty siostry, zdjęcie komunijne, od pierwszej komunii. Później nie wiem w jakim to wieku mogło być wykonane.

[00:21:55] Muzeum
Ale to przedwojenne zdjęcie, bo skoro komunia, to oczywiście.

[00:21:57] Jacek Dyba
I kolejne było właśnie wykonane z obozu. I później już były raczej w późniejszym wieku zdjęcia.

[00:22:07] Muzeum
I jaki Wasław jest na tych fotografiach powojennych?

[00:22:10] Jacek Dyba
A powojennych, no to z tego co ja pamiętam, no to jeśli by można było użyć określenia dzisiejszego, trochę był takim playboyem można powiedzieć.

[00:22:22] Muzeum
Amantem.

[00:22:22] Jacek Dyba
No, albo amantem, w tamtym czasie tak, amantem.

[00:22:25] Muzeum
No ja też tak go widzę właśnie, kobiecym wzrokiem.

[00:22:29] Jacek Dyba
Trochę tak, nawet, no ja już pamiętam jak go, żonatego i dzieciatego, tego więc, ale mimo wszystko jeszcze starał się być amantem.

[00:22:40] Muzeum
No i się udawało.

[00:22:41] Jacek Dyba
No tak, dosyć długo tak. A później choroby przyszły, także już później tak.

[00:22:48] Muzeum
No właśnie, choroby przyszły. Te choroby przychodzą do dzieci, które przeżyły wojnę inaczej niż do nas, którzy wojny nie przeżyliśmy. Cóż to były za choroby? Co mu najbardziej dokuczało i co odczytywał jako efekt bycia w obozie?

[00:23:05] Jacek Dyba
Pierwsza choroba, którą pamiętam, ale to raczej nie wiem, czy to mogło być związane z pobytem w obozie, problemy z kręgosłupem. Miał operację na kręgosłup. Potem był jakiś czas na rencie chorobowej, ale zrezygnował i wrócił do pracy.

[00:23:21] Muzeum
Właśnie do pracy. Kim był z zawodu Wacław?

[00:23:23] Jacek Dyba
Zawodu chyba wyuczonego to nie miał, ale pracował jako brakarz w zakładach przemysłu wełnianego.

[00:23:31] Muzeum
W Pawienicach.

[00:23:32] Jacek Dyba
W Pawienicach. I później przyszły dwa zawały i chyba kolejną chorobą było niedokrwienie w palcach w stopie. Ale to dużo pomogła rodzina z Niemiec, znaczy nie nasza rodzina, tylko po prostu...
Jak to ująć? Ze Stowarzyszenia. Tam te niemieckie rodziny brały adresy byłych więźniów.

[00:24:03] Muzeum
Maksymilian Kolben-Bark? Tak.

[00:24:05] Jacek Dyba
I pomagali właśnie byłym więźniom. I tata napisał do nich, wyjaśnił sprawę jak jest i oni wtedy przysłali zastrzyki, do nas jeszcze wtedy w Polsce były niedostępne, które pomogły wyleczyć to niedokrwienie. No a jeszcze na sam koniec się przytrafił tętniak. I to było już przyczyną odejścia.

[00:24:29] Muzeum
Panie Jacku, jakim tatą był Wacław Dyba? Jak go pan pamięta?

[00:24:40] Jacek Dyba
No chyba dobrym. Raczej na pewno, bo przypominam sobie, że jak już był na rencie i ja szedłem na piątą do pracy, to on mi wstawał i szykował kanapki.

[00:24:50] Muzeum
No to bardzo dobry.

[00:24:51] Jacek Dyba
Żebym nie wyszedł głodny do pracy. Do pracy kanapki też były uszykowane. Także raczej dobrym był tatą.

[00:25:00] Muzeum
No to bardzo dobrym tatą. Ja też robię kanapki mojemu synowi. Jestem dobrą mamą.

[00:25:06] Jacek Dyba
Na to wygląda.

[00:25:09] Muzeum
No to dobrze. I co jeszcze? Jakim był jeszcze?
Czy był nerwowy? Czy był raczej spokojny? Jaki ślad? Czy pan jako dziecko odczytywał jakiś ślad wyjątkowo, specyficznie dramatycznego dzieciństwa. Czy on sobie poradził dzięki swojemu rozsądkowi, inteligencji z tą traumą, bo na pewno takową miał w sobie?

[00:25:32] Jacek Dyba
Trudno mi to coś powiedzieć, nerwowy. No może czasami bywał, ale nie przypominam sobie akurat takiej sytuacji teraz, w tej chwili, żeby te nerwy jakoś się wyładowały. Na przykład był na pewno dociekliwym człowiekiem i starał się wszystko spełnić to, co zamierzał. Jak sobie coś zaplanował, to nie było żadnych przeszkód, on musiał to zrobić.

[00:25:59] Muzeum
Czyli konsekwentnie?

[00:26:00] Jacek Dyba
Tak. Nawet mimo odradzania mu pewnych rzeczy, żeby tego nie robił, ja z mamą mu odradzaliśmy, nie dało rady przekonać go, żeby. Musiał to dokonać.

[00:26:14] Muzeum
Trochę uparciuszek.

[00:26:15] Jacek Dyba
No, chyba trochę tak.

[00:26:18] Muzeum
Czy żyje jeszcze jego rodzeństwo?

[00:26:21] Jacek Dyba
No niestety.

[00:26:22] Muzeum
Wspomniał pan o siostrze, z którą rozmawiał pan?

[00:26:24] Jacek Dyba
Tak, dwa lata temu zmarła.

[00:26:26] Muzeum
A skąd siostra wiedziała, miała informacje o obozie naprzemysłowej? Czy mieszkała w Pabienicach, czy byli blisko siebie?

[00:26:34] Jacek Dyba
Tak, całe rodzeństwo taty mieszkało w Pabienicach. A po powrocie taty z obozu, jak dziadkowie wrócili z Francji, długi czas mieszkali w rodzinnej wsi, w Ślądkowicach.

[00:26:45] Muzeum
Czyli Francja też jest na mapie waszej rodziny?

[00:26:49] Jacek Dyba
Tak. Najstarsza siostra brała tam ślub.

[00:26:53] Muzeum
Najstarsza siostra Wacława?

[00:26:55] Jacek Dyba
Tak.

[00:26:55] Muzeum
A co oni tam wtedy robili? Co rodzice Wacława robili we Francji?

[00:27:00] Jacek Dyba
Dziadek był stolarzem ponoć, a babcia właściwie tak domowe prace.

[00:27:06] Muzeum
Jak każda kobieta.

[00:27:07] Jacek Dyba
Przędła wełnę dla Francuzów. Nie wiem, co robiła ta najstarsza siostra, ale ta najmłodsza ponoć pasła gęsi.

[00:27:15] Muzeum
To wdzięczne zajęcie. Był pan gościem organizowanej przez nas Nocy Muzeów, w którymś roku. Podobno wydarzyło się w tym czasie coś istotnego.

[00:27:26] Jacek Dyba
Można tak powiedzieć, bo usłyszałem pewien wątek, który tata wspominał, a nie dane mi było słyszeć osobiście. Bo wiem, że z opowiadania taty, tata wybierał liście ze śmietnika z kapusty w obozie, żeby przeżyć. A tu na Nocy Muzeów mój kuzyn, który tam słyszał, Opowieści mojego taty wspominał, że mój tata poszedł po kilku latach po wyjściu z obozu spróbować liści z kapusty. Czy te będą miały taki sam smak, jak miały w obozie. Niestety to już nie był ten smak. W obozie były słodkie, a na wolności już nie smakują.

[00:28:09] Muzeum
W obozie miało wszystko, inny smak, inny zapach. Każdy odpadek był na wagę złota. Pamiętam taką opowieść jednego z ocalałych Pawła, Pawła z Wisły, który opowiadał mi, że kiedy przybył do obozu, Pokazano mu zupę, która była na obiad, zobaczył ją, spróbował i odmówił jedzenia.
Po prostu odsunął miskę. Zresztą był za to dosyć mocno uderzony za taką niesubordynację czy wzgardę wobec tego, co Niemcy dają. Po tygodniu, jak mi powiedział, po tygodniu już jadł wszystko. Już wszystko smakowało. Nie trudno zauważyć, że teren historyczny Obozu na Przemysłowej dzisiaj jest nie do rozpoznania. Tam stoją bloki, wiemy o sześciu obiektach, które jeszcze pamiętają tamte czasy, ale sam nastrój osiedla nie demaskuje żadnych złych rzeczy. Jak pan się czuje dzisiaj na tamtym terenie rozmyślając o tacie, bo na pewno pana wrażliwość tak panu nakazuje?
Jak pan widzi ten teren? Jak pan go dzisiaj odczuwa?

[00:29:22] Jacek Dyba
Ja na terenie obozu muszę przyznać, że byłem pierwszy raz. Bywałem wcześniej, ale pod pomnikiem.

[00:29:31] Muzeum
A pomnik jest poza terenem.

[00:29:33] Jacek Dyba
Więc tutaj jako pierwszy raz jestem uleździwiony, że teren obozu jest tak mocno zabudowany. Chociaż z tego co pamiętam, co ostatnio o opowieści, że ten obóz przez wiele lat był zepchnięty w zapomnienie. Mało kto o nim wiedział. Przez długie lata nikt praktycznie... Nawet jak tata opowiadał, że siedział w obozie w Łodzi, to wiele osób mówiło, a to na Radogoszczu. No właśnie nie, Radogoszcz jest innym obozem.

[00:30:05] Muzeum
No oczywiście. Przecież przez Radogoszcz Wacław również przeszedł, prawda? On był przez chwilę na Radogoszczu, to jest w jego wspomnieniach.

[00:30:13] Jacek Dyba
Ale ten właśnie Obóz na Przemysłowej jest inny. Nawet jeszcze teraz wiele osób nie wie o tym obozie, że był taki obóz w ogóle.

[00:30:23] Muzeum
Czy Wacław był na odsłonięciu pomnika pękniętego serca w 1971 roku?

[00:30:28] Jacek Dyba
Na pewno bywał na różnych uroczystościach, bo jest wiele zdjęć spod pomnika z grupą pozostałych byłych więźniów.

[00:30:38] Muzeum
Tak, mamy te zdjęcia.

[00:30:42] Jacek Dyba
Na pewno byli na spotkaniach właśnie pozostali więźniowie, byli więźniowie z Pabianic. Oni jeździli razem i tak nawet w Pabianicach razem się trzymali.

[00:30:57] Muzeum
Czy poznał pan kiedykolwiek Józefa Witkowskiego, autora pierwszej monografii Obozu na Przemysłowej?

[00:31:04] Jacek Dyba
Nie.

[00:31:05] Muzeum
A Wacław z nim korespondował? Był z nim w jakiejś relacji?

[00:31:11] Jacek Dyba
Z tego co się orientuję, to tak. Z jakichś tam dokumentów, które pozostały, to wynika, że tak, jakąś tam korespondencję chyba prowadzili. Na pewno spotkał się z panem Witkowskim, bo jest książka z autografem. Tak więc musieli się spotkać kiedyś.

[00:31:33] Muzeum
Dlaczego tak ważne jest dla Pana utrzymanie tej historii przy życiu? Dlaczego tak jej Pan pilnuje? Jakie są wewnętrzne powody?

[00:31:46] Jacek Dyba
Jakie powody? Znaczy ja bardzo lubię historię, więc może to jest powodem, że to wszystko po prostu staram się utrzymać w pamięci. Nie wyrzucam żadnych dokumentów, wszystko chomikuję i to przyniosło właściwie efekt. Chomikowanie dokumentów właśnie po tacie przez trzydzieści kilka lat.

[00:32:10] Muzeum
A czy... Dalsza pana rodzina również dopytuje o losy Wacława, czy w ogóle losy waszej wojennej historii?

[00:32:22] Jacek Dyba
To znaczy rodzina jest pokaźna, ale wiele osób, z taty, kuzynów, kuzynek, oni wiedzieli o tym. Z jedną z ciocią tam właśnie, można powiedzieć, że blisko, że jestem i ona wie o tym, wspomina też. Więcej zapamiętała na pewno niż ja z opowieści.

[00:32:43] Muzeum
Jest to niemożliwe do opisania. To trzeba by było opisać w książce. Tak żeśmy przechodzili tę katorgę w dzieciństwie. Tak napisał Wacława we swoich wspomnieniach. Mam przed sobą jego rękopis, jego charakter pisma. Charakter miał dobry z tego, co mówi o nim syn. Szanowni Państwo, pierwsza rozmowa, pierwszy podcast Muzeum Dzieci Polskich Ofiar Totalitaryzmu.
Za nami, zapraszam na kolejne rozmowy, kolejne spotkania w naszym wnętrzu, w naszej bibliotece. Dziękuję bardzo. Pan Jacek Dyba, syn Wacława numer 480 był dzisiaj naszym gościem. Niezaniedbane. Rozmowy o dzieciństwie czasu wojny.